Historia

Strona 4

Wielu mężczyzn, wśród nich kilku strażaków z Korzennej, Niemcy wywieźli do pracy na poligon rakietowy w Pustkowie koło Tarnowa, gdzie miedzy innymi testowano rakiety V-2. Pracowali tam przy budowie baraków, jak też kopali doły w których grzebano pomordowanych Żydów. Była zima, w obozie obok terroru królował chłód i głód, szerzył się tyfus. Panujące trudne warunki i ciągły strach o przeżycie rodziły w wielu głowach myśl ucieczki by uniknąć śmierci. Tylko nielicznym ucieczka powiodła się. W gronie uciekinierów znalazł się Władysław Wesołowicz i Franciszek Kasprzyk, którzy przez dwa lata ukrywali się, (nie spali w domu ani nie powrócili do straży) gdyż byli poszukiwani przez władze okupacyjne.

Radość z bliskiego zakończenia wojny pojawiła się, kiedy wojska radzieckie wyzwalały spod okupacji niemieckiej poszczególne skrawki ziem polskich, w tym obszar Korzennej. Po wyzwoleniu entuzjazm wśród społeczności Korzennej był ogromny. Nadeszła oczekiwana z ogromną tęsknotą wolność. Bez strachu można było spotykać się, bawić i z nadzieją oczekiwać powrotu swoich bliskich, których okupant wywiózł do obozów koncentracyjnych, czy obozów pracy. Kilka osób obozowej katorgi nie przeżyło, niektórzy zginęli pod sam koniec wojny w trakcie likwidacji obozów i zacierania śladów ludobójstwa.

To uczucie nieograniczonej swobody i niezależności po pięciu latach okupacji i terroru musiało być fascynujące. Wkrótce rzeczywistość okazała się brutalna, gdyż jak się okazało, nie była to wolność w pełni suwerennego państwa. Mimo to, zakończenie II wojny światowej dało nadzieję na lepszą przyszłość, poprawę warunków materialnych ludności, na oczekiwany awans społeczny.

W szeregi OSP zapisywali się nowi członkowie. Prezesem został ówczesny wójt Jan Kantor. Jednak lata 1949 - 1950 były czasem kształtowania się państwa o nowym ustroju, okresem walki klasowej co nie sprzyjało szybkim przemianom i poprawie materialnej chłopa polskiego. Sytuacja ta miała duży wpływ na osłabienie aktywności społecznej co odbiło się także negatywnie na działalności OSP.

Od początku lat pięćdziesiątych obserwuje się jednak wyraźne ożywienie działalność straży pożarnej. Powołano „Komisje ogniowe”, które miały obowiązek przynajmniej raz w roku skontrolować wszystkie zabudowania we wsi. Szczególną uwagę zwracano na uporządkowanie strychów, szczelność przewodów kominowych, składowanie płodów rolnych i innych materiałów łatwopalnych. Ponadto do obowiązków mieszkańców należało posiadanie podręcznego sprzętu przeciwpożarowego typu: drabina, bosak, siekiera, wiadro i beczka z wodą. Akcje uświadamiające społeczeństwo o zagrożeniach pożarowych prowadzono także przy użyciu plakatów.


Plakaty (zbiory SPE)

W październiku 1952 roku strażacy przeszli wielki chrzest bojowy zmagając się z pożarem zabytkowego kościoła parafialnego, mając do dyspozycji tylko ręczną i motorową pompę.

Drewniany zabytkowy kościół p.w. Św. Urszuli który uległ spaleniu w 1952 roku.

W niedługim czasie pożar strawił także dom parafialny w którym Spółdzielnia Samopomoc Chłopska miała swoje sklepy.

Lata pięćdziesiąte ze względów politycznych były bardzo trudne. Stalinowski reżim, próby kolektywizacji rolnictwa, to tylko niektóre elementy tamtej szarej rzeczywistości. Ponadto pożar kościoła i problemy z uzyskaniem pozwolenia na budowę nowej świątyni sprawiły, że nie było sprzyjającej okazji do świętowania jubileuszu 20 – lecia istnienia OSP.

W 1955 roku jednostka otrzymuje używaną motopompę M-800.Przy jej użyciu można było skuteczniej walczyć z żywiołem ognia, lecz udręką była duża awaryjność, spowodowana znacznym wyeksploatowaniem.

W 1958 roku dokonano wyboru nowych władz OSP w Korzennej, funkcję prezesa powierzono Julianowi Pawlikowskiemu, spadkobiercy części majątku Koczanowiczów.

Julian Pawlikowski – drugi od lewej w towarzystwie kolegów strażaków.

Następuje dalszy rozwój jednostki, rosną szeregi strażaków, którzy obok wykonywania swoich statutowych zadań aktywnie uczestniczą we wszystkich pracach społecznych na rzecz rozwoju wsi. Włączają się w organizację wszystkich imprez i uroczystości państwowych jak i kościelnych, mimo szerzącej się walki ideologicznej między władzą państwową a kościołem.

Pierwszy samochód bojowy strażacy otrzymują w 1961 roku od jednostki wojskowej z Gorzowa Wielkopolskiego. Było to wielkie wydarzenie nie tylko w kręgu braci strażackiej. Dotychczas wykorzystywany w akcjach pożarowych mało sprawny zaprzęg konny zastąpiono pojazdem mechanicznym. Fakt posiadania samochodu rodził potrzebę budowy remizy z garażem. Duża operatywność prezesa i naczelnika straży jak też całego zarządu, przyniosły pozytywny skutek. Budowę remizy wraz z zapleczem garażowym rozpoczęto w 1963 roku. Dzięki zaangażowaniu strażaków, lokalnych władz i społeczeństwa oraz pomocy Komendy Powiatowej Straży Pożarnej w Nowym Sączu udało się budowę doprowadzić do końca. Wybudowana remiza była widocznym, materialnym efektem trudnych zmagań całej braci strażackiej i ukoronowaniem skromnego jubileuszu 30 – lecia OSP.

Remiza strażacka, w tle wieża do suszenia węży.

W 1964 roku, z okazji jubileuszu, i dokonanych osiągnięć, OSP w Korzennej otrzymuje od Komendy Powiatowej Straży Pożarnej w Nowym Sączu samochód gaśniczy STAR 20 wraz z wyposażeniem.

Samochód gaśniczy STAR 20 z załogą

 

statystyka
Copyright 2009 Straż Pożarna w Korzennej |  by MemfiS